2009-11-18 00:22:42 >> moje serce jest pełne miłości Ten jeden wieczór/noc powiedział mi o Tobie więcej niż cały ten czas wcześniej. Fajnie tak po prostu pogadać o czymkolwiek. Z kimś innym. Nie taki diabeł sytraszny jak go malują.
Sprawdziłam i wiem. skomentuj (3) 2009-11-15 19:33:57 >> ego Szalenie miłe jest to, że najpierw robisz coś źle, a później liczysz na to, że bezwarunkowo Ci wybaczę. Straciłam mnóstwo czasu, bo Tobie nie chciało się poświecić dla mnie 15 minut w ciągu 6 tygodni. Tak, jesteś egoistą. W wielu aspektach życia na dodatek. skomentuj (1) 2009-11-14 23:09:56 >> za dużo szczęścia naraz Ludzie czasem robią rzeczy dobre bądz złe, czasem makabryczne. A to? To było po prostu głupie z mojej strony. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Byłam ciekawa, owszem, aczkolwiek chyba nie chciałam do końca tej ciekawości zaspokoić. Tak jakoś samo wyszło, zupełnie nagle, zupełnie niechcący. Dobrze ze przy Tobie, że mogłeś się mną zaopiekować jak na Mężczyznę przystało. Przepraszam, że musiałeś to wszystko oglądać i słuchać. Podobno wtedy mówi się prawdę. Przykra ta moja prawda, ale.. ale może tak właśnie jest? Może tak właśnie najgłębsze pokłady mojej podświadomości krzyczały o pomoc. Nie wiem, oceń sam. Ale tego jamnika pamiętam. I że nie poznała M też pamiętam. Motywy zwierzęce zapadły mi w pamięć. Nie mogę sobie jednak przypomnieć co mówiłam o nich... Jest dziwny? Tak, tak właśnie myślę. Ale co dalej? Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć? Może to nie było istotne...
Obiecuję, że już tak nie zrobię więcej. Świat biegnie wtedy za szybko. A ja, mała, malutka nie potrafię go dogonić. skomentuj (1) 2009-11-13 16:27:30 >> ad. kolejna Ciągle mnie zaskakujesz p. nie wiem czy pozytywnie tym razem. Hmmm nie wiem czy to bardziej śmieszne, czy przykre? Może powinnam była się roześmiać i pochwalić Cię za pomyslowość, ale tak jakoś... nie umiałam. Przepraszam. Potwory z dziecięcych koszmarów czasem istnieją naprawdę.
A ja po tylu kłamstwach nie jestem tak silna by ufać bezgranicznie. Kocham Cię. I niech będzie dobrze... skomentuj (2) 2009-11-05 13:42:45 >> preparat I nadszedł ten dzień kiedy ktoś z mojej grupy zaczyna mnie denerwować nieziemsko. Nie lubię ludzi, którzy lgną tam, gdzie mają jakieś korzyści, są nadgorliwi w złym słowa znaczeniu i grają ofiary, żeby tylko wszyscy się nad nimi zlitowali.
I na dodatek szkodzą ogółowi. Nie lubię ludzi którzy mają dwie twarze, na siłę szukają koleżanek i akceptacji. Skreślam od razu z listy znajomych. Nie lubię, nie toleruję, okazuję niechęć.I to się kiedyś źle skończy.
A dziś na anatomii widziałam PREPARAT, dokładnie tak ten KTOŚ został nazwany. Człowiek, konkretnie mężczyzna zmarły jakiś czas temu pocięty, pokrojony, rozwarstwiony do granic możliwości. I na dodatek jakiś taki formalinowy. I głowy nie miał. Ppzynajmmniej żyły było dobrze widać... I tak mamy na niego patrzeć. Jak na PREPARAT. Pomoc naukową, materiał dydaktyczny. Albolutnie nie jak osobę... Prosektoria są po to by nauczyć nas obojętności. Tak myślę. skomentuj (1) 2009-11-03 00:43:24 >> tak mi dopomóż Bóg Robiąc sobie 10 minut przerwy w szczegółowym wkuwaniu cyklu komórkowego i jego regulacji wraz ze wszystkimi jego cyklinami i kinazami zerknęłam na moment na naszą klasę... I powiem szczerze - zrobiło mi się trochę żal. Moi znajomi, moje koleżanki z podstawówki mają już rodziny- męża, dziecko, a ja? a ja mam bochenka, albertsa,Drewe, Jure, Skawine, Sobottę, Silenikova i kartkówkę z łaciny jutro. Moje koleżanki nocą imprezują - ja nocą wkuwam łacińskie nazwy mięśni. Moje koleżanki chodzą na spacery - ja wychodzę conajwyżej do łazienki albo warzywniaka.
I tak będzie przez najbliższe 6 lat. Chcesz mieć wolne popołudnie? Musisz zarwać noc. Chcesz się wyspać? Trzeba uczyć sięcały dzień. Nawet wywieszając pranie powtarzam 2 deklinację. Odmieniam czasowniki wynosząc śmieci. Ale tego przecież chciałam. Tak! Chciałam. I się z tego nie wycofam. Bo za 6 lat będę lekarzem i... być może żoną, jeszcze nie matką, ale kobietą realizującą się, szczęśliwą, wciąż z ukochanym Mikiem u boku.
I Ty mi w tym dopomóż, proszę...
M trzymam za Ciebie kciuki. Wszystko się uda, lekarze wiedzą co robią i napewno zrobią dobrze:) Jestem z Tobą :)
skomentuj (3) 2009-10-27 15:54:18 >> egoistycznie Tak, zdecydowanie za dużo zaangażowania. Zależy mi na tym, brakuje mi tego żałuje, że tego nie mam. tego czegoś. Tego czegoś, co kiedyś już miałam, a potem mi to odebrano. To nie tak powinno być.
Czasem oprócz przyjaciół potrzebujemy obcych ludzi. Moja myśl przewodnia. Potrzebujemy zwykłych rozmów o wyższości soku pomarańczowego nad colą, skarżenia się na niesprawiedliwość systemu, niezobowiązujących spotkań, krytyki, śmiechu bez powodu...
Czy dlatego mi się nie udało, że Tobie też to odebrałam, tak brutalnie...? Nie mogłam inaczej. Nie mogłam znieść myśli, że nie jestem jedyna.
Ale przecież to o coś innego chodzi. Adresatko 50cio wiadomościowych smsów wiesz czego szukam. Wiesz też, że nie znalazłam. Czas oceni czy to dobrze... Jestem tymem zdobywcy. Czy to znaczy, że jestem złą kobietą? A dziś pierwsze 4+ na tych studiach. Oby nie ostatnie. I pożegnaliśmy Ewę bez pożegnania. To smutne jak opuszcza nas ktoś, kogo jeszcze nie zdążyliśmy poznać.
Ty, tam u góry w wysokim niebie. Nie pozwól naszej populacji zmniejszać liczebności.
See U Wracam do anato. skomentuj (2) 2009-10-26 03:04:36 >> trzaszczki Tak się stało jakoś przez przypadek, że żyję od czwartku do czwartku. o 10:01 tego dnia jestem już szczęśliwa. Mogę spać, jeść i posprzątać mieszkanie. Mogę iść na zakupy, wywiesić pranie, zjeść kisiel oglądając film. I nie muszę myśleć o tym, że rano wcześnie trzeba wstać i znów zaczynać paskudny dzień. Poniedziałek 8:00. Biały fartych, czepek, identyfikator. W kieszeni skalpel i pięćseta, w ręce atlas i duży zeszyt. Wchodzę do sterylnej bialej stali. W sali stół i 11 krzeseł. I niepewność co teraz. Przed nami pudło ludzkich szczątków. Dla ludzi - profanacja. Dla nas- atlas anatomii, najlepszy w świecie. Ludzkie stawy, bez mazi, skrzypiące przy poruszaniu. Takie martwe, takie nieludzkie. Sprowadzone do poziomu preparatu. I ten zapach paskudny. Formalina drażni błony śluzowe, piecze nozdrza, niedobrze mi... Po raz kolejny patrzę na prowadzącego. Zazdroszczę, że ma już to wszystko za sobą. Wiem, że osiągnięcie tego co on jest moim celem. Motywacja. Słowo klucz w tej układance. Dla niego nie ma sulcusów niemożliwych. Hiatusy pewnie i alfabetycznie wymienić potrafi. A ja? A ja przy foramenach końcówki podmieniam, "papućki" z "oczkami" mylę w atlasie... Ale przecież od czegoś zacząć trzeba. Trzeba najpierw się potykać, upadać, podtrzymywać tatusiowej ręki, żeby wreszcie postawić pierwszy samodzielny krok. I ja go postawię. Obiecuję sobie i Wam. Będę dr. Madzią i koniec, kropka, wykrzyknik. Nie mogę pogodzić się ze sposobem w jaki kształtują tu naszą psychikę. Nie podoba mi się, że próbują nam pokazać, że jesteśmy lepsi od innych bo będziemy lekarzami. Ok, to ważny zawód, nawet bardzo, ale przecież inne też są równie potrzebne. Inne studia też są trudne. NA innych kierunkach ludzie także nieprzesypiają nocy. Z drugiej strony wyrabiają w nas wolę walki, walki o siebie, swoje zdanie, przyszłego pacjenta. Przypominają, że nie ma kompromisów, że w naszych rękach będzie czyjeś życie. Ktoś nam w życiu zaufa i powierzy siebie. Nie mamy prawa go zawieźć. Naszym obowiązkiem jest posiadanie 100% wiedzy, która może kiedyś komuś życie uratować. Nie będzie czasu zerknąć do książki, czy zapytać wujka google. Szybka diagnoza, szybka decyzja, leczenie, koniec. I to jest jak dla mnie jedyne racjonalne wytłumaczenie tego dlaczego musimy umieć tak dużo, tak dokładnie w tak krótkim czasie. Bez pomyłek i nieścisłości. Bez wahania. Tak i koniec. Bo tak jest, tak wiem i tak będzie. I wiem dlaczego na dodatek. I mam niepodważale angumenty. W życiu trzeba być silnym.
A ja mam jutro próbę bojową. Rozłożą w tej magicznej sali 20 preparatów, a my będziemy się zmieniać przy nich co 30 sekund z ołówkami w ręce. I ten pasudny dźwięk. Brrr chyba będzie mi się śnił.
A teraz druga kawa i wracam do Sobotty. Oby się udało... Musi. Trzymajcie kciuki. Bo ja wciąż jestem małą dziewczynką. Taką małą, maciupeńką...
PeeS. I grupę mam świetną. Starościną jestem. I staram się otwierać oczy i wnosić trochę światła...:) I dziękuję za pomoc :-) Wiadomo komu i za co :)
PS. I szczęśliwa jestem bardzo, że problem z panną m już załatwiony. Ahhh upust emocji wszelkich :) skomentuj (0) 2009-10-20 22:17:15 >> martynka. Boli mnie jak cholera każde Twoje kłamstwo. Właśnie - kłamstwo. Wiem, że to co mówisz, to co mówisz patrząc mi w oczy to tylko KŁAMSTWO, KŁAMSTWO, KŁAMSTWO. Co ja Ci zrobiłam? Czym zasłużyłam na to, żebyś tak mnie traktował? Nienawidzę, kiedy to robisz. 2 godziny temu mnie przytulałeś. Teraz jesteśmy w dwóch pokojach przedzielonych zamkniętymi drzwiami i latami świetlnymi, które dzielą nas. Wbijamy sobie nawzajem szpilki w dusze. Już prawie czuję skalpel na aorcie. No dalej, zrób to. Jedno proste cięcie i moje uczucia wykrwawią się ostatecznie. Skłam raz jeszcze - co Ci szkodzi. Bedzie bardziej bolało. Nie masz jej numeru, tak? Jasne. A ja jestem Adamem Bochenkiem. Boisz się, że Twoje kłamstwa mogłyby wyjść na jaw? Ja i tak o nich wiem. Wiem, że ona jest z Jastrzębia, że ma 18 lat. A wogóle to z kim miałbyś spać jeśli nie z nią? No ciekawe... A ja mam to w dupie. Mam skalpel i jestem szczęśliwa. I pouczę się biologii. 5 tabletek sesji i jakoś sobie poradzę. Mięśnie kiedyś przestaną mi drżeć, uspokoję się jakoś. A Ty sobie bądz. Z nią szczęśliwy. a ja pomimo tego nie umiem przestać Cię kochać. Wiem, głupia jestem. skomentuj (1) 2009-10-01 01:51:15 >> immatrykulacja Jutro inauguracja, a zajęcia od poniedzałku. Paradoks SUMu. I pierwsze niezaliczone biomedyczne ćwiczenia - choć rysunek faz mitozy stożka wzrostu cebuli zaliczony. Poprawię - oby nie z panem profesorem P, bo to by było mission impossible. A dziś edukacjo - integracja z Mrówką. A jutro Bochenek... I wycieczka do ksero.
Zimno mi. Dwa swetry nie pomagają. Paskudnie zimno. Dobranoc Tobie, którego kocham:) Dobranoc blog.pl Dobranoc medycynie. See U 2morrow ;) skomentuj (2) |
|
|||||||