Odczuwam potrzebę pisania.
Mam dość ludzi.
Dość telefonów, smsów, maili, rozmów na gg, forum...
Potrzebuję trochę przerwy od tego.
Wiem, że za tydzień znów się zacznie od nowa, więc teraz proszę o spokój.
Chcę spać, spać, spać, jeść, uczyć się, ale kilka dni chociaż nie musieć ratować świata.
Za słaba jestem na rolę Superbohatera.
Wiem, że jestem potrzebna, że to mój obowiązek, ale proszę...
Dajcie mi jeszcze tydzień urlopu. Bezpłatnego.
Wiecie, że Was uwielbiam Dziobaczki.
See U 15 po feriach ;)
skomentuj (0)
Tak, dziś jest czwartek, czyli dzień, a właściwie noc ta wyczekiwana.
Półmetek Pana M, czyli próba zaufania, odpowiedzialności i dojrzałości.
Ale będzie ok. Wierzęi ufam. I wciąż się uczę tego od nowa każdego dnia.
Może i jestem wredna czasem, ale to z miłości.
Bo Miłość jest najważniejsza.
Ostatnio zrobiłam sporo malutkich dobrych uczynków. Wrzuciłam drobne do puszek kilku potrzebujących osób, pomogłam starszej pani w sklepie wybrać kosmetyki, wypełniłam ankietę dla chłopaka, który w ten sposób na mrozie zarabiał na własne wydatki.
Takie niby nic, a poczyłam się o 0,000001% lepszym człowiekiem.
Male, drobne gesty wykonane milion razy dają jeden wielki dobry uczynek.
A więc odliczam dalej, do miliona...
I do Uskrzydlonej, która teraz jest poza domem, a jestem pewna, że wolałaby być we własnym łóżku:
Jestem z Tobą myślami cały czas. Nie mogę być przy Tobie ciałem, ale serduchem jestem zawsze ;) I dziękuję za Twój optymizm, Twoją siłę.
Nie masz pojęcia jak bardzo Cię potrzebuję. Mam nadzieję, że Ty mnie chociaż troszkę też..;)
See U 2morrow Madziu !!
PS. Dziś ten jeden dzień muszę być jak cywilizowany człowiek ;)
Ciekawa odmiana ;)
skomentuj (1)
Witaj Szufladkowiec,
Witaj Blogu :)
Czwartek coraz bliżej.
A ja..
A ja ufam:)
I dobrze mi z tym Panie M.
skomentuj (2)
Jutro pierwszy egzamin.
Praktyczny na dodatek. Z biologii.
Boje się niemiłosiernie.
2 minuty naszkiełko to baaardzo mało.
Ahh jak bardzo chciałabym zdać..
PS. Dziś Dziobak Naczelny zorganizował wszystkie wpisy do indeksów. Uff udało się :)
skomentuj (2)
I był wczoraj 22.
Najgorszy z najgorszych możliwych.
ZAczął się tragicznie.
Zaspałam na kolosa i musiałam jechać na SUM z mokrymi włosami i tradycyjnie bez śniadania. Kolosa oczywiście nei zdałam. JAk wracałam do domu kierowca zamknął mi drzwi przed nosem, Italiana była zamknięta, zmarzłam na przystanku i później była Rada Pedagogiczna, na której myślałam, że się poryczę.. ale.. o tym nie chce już myśleć.
Zbyt trudne.
Najważniejsze wczoraj było to, że już 3 lata jestem z MAćkiem.
Nawet pierwszy raz od 3 lat dostałam od Niego kwiaty. I On serduszko odemnie dostał,na patyku.
Bo ja też jestem taki Patyk. Z drewnianym serduchem.
W ramach świętowania byliśmy w kinie. Film był najfajniejszym akcentem dnia :) Sherlock Holmes był niesamowity i do złudzenia podobny do dr. Housa.
A dziś...
Dziś mi kwiaty zwiędły, zimno mi w serduszko i wogóle mi zimno. I tak nie mam ochoty na nic, na życie nawet. I postanowiłam, że odbędę ważną rozmowę. Bo ja już dłużej nie chcę pod pewnymi aspektami pełnić roli mężczyzny w tym związku.
Kobietą jestem, ot co!!
skomentuj (1)
Tak fajnie mieć wokół siebie 2 gaduły i ćwiczyć umiejętność słuchania.
Tak dobrze móc zadzwonić i usłyszeć "tak, dobrze postanowiłaś, dobry pomysł"
Tak przyjemnie, gdy ktoś Ci ufa.
Tak motywująco, gdy wiesz, że 3 km od Ciebie ktoś też w nocy uczy się do tego samego kolokwium.
Tak jest pięknie Was znać:)
I w piątek będzie tak radośnie móc coś dla Was zrobić, za Wami się wstawić, zabrać głos w Waszej sprawie.
I zrobię to.
Bo takich dwóch D to ja jeszcze w życiu nie poznałam :)
skomentuj (1)
Chciałabym mieć kasztanowe włosy. Takie jesienne, czesane wiatrem, pachnące morską bryzą...
Chciałabym mieć oczy zielone, jak ten kot co zawsze swoimi ścieżkami podąża.
Chciałabym, żeby niebo było błękitne, a trawa zielona.
Chciałabym, żeby ławki w parkach były czyste i niezniszczone przez gołębie.
Chciałabym mieć znów swój niebieski szalik, który tak uwielbiałam i który przypominał mi Ciebie przy każdym wtuleniu się w jego delikatny materiał...
Chciałabym pójść z Tobą do kina.
Chciałabym roślinkę kwitnącą, wiosenną na parapecie postawić.
Chciałabym umieć pływać motylem.
Chciałabym 5 kg przytyć.
Chciałabym...
by wszystko było jak teraz :)
skomentuj (2)
To jest takie bardzo miłe móc coś zrobić dla kogoś innego.
Wczorajsza rozmowa telefoniczna podniosła mnie, zwaną przez M Dziobakiem Naczelnym, na duchu ogromnie.
Poczułam się potrzebna.
Nie da się prośbą, to może groźbą się uda. I się udało. Mam nadzieję.
Będzie wszystko tak, jak chcemy. Pokonamy szpilki, testy, rozbójniki. Wszystko zdamy. Pożegnamy z łezką w oku Katedrę Biologii przynajmniej do trzeciego roku, kiedy znów prof. S rozpocznie ukierunkowywanie nas na genetyczne tory.
I niech nas pan B nie przeraża, niech nie mówi, że IV terminy to fikcja..
Trzeba dać Dziobaczkom szansę na sesję i dopuszczenie do niej.
Będzie dobrze...
skomentuj (0)
Środowe popołudnie. Jestem po poniedziałkowej nocy, podczas której spałam baardzo mało, wtorkowej, kiedy padłam na twarz po prostu i nie umiałam zmusić powiek, by się otworzyły i wiem, że dziś znów tak będzie. Przedemną powtórka całego układu kostnego, łącznie z czaszką, mięśni, naczyń i nerwów kończyny górnej oraz nauką pajęczaków i przenoszonych przez nie chorób.
I to nie jest odosobniony tydzień.
W zeszłym tygodniu 3 dni z rzędu spałam po 2-3 godziny na dobę. Nie oszukujmy się, studia medyczne to nie przelewki. Tak zwanego życia studenckiego nie mam wcale, cieszę się jak raz na jakiś czas znaję chwilę, by wyjść do kina, na zakupy, spacer... Życie moje i moich znajomych tak wygląda - od weekendu do weekendu, to nie równa się "od imprezy do imprezy" tylko od snu do snu.
Spoko, można wytrzymać jedną noc, góra dwie bez snu, ale zapewniem, że trzecia to już za dużo. Człowiek dochodzi do etapu, kiedy wstaje rano i zapomina, gdzie 2 godziny temu zostawił swoje książki albo jak to się stało, że leży w łóżku, bo film urwał się gdzieś na ziemi, przy atlasie anatomicznym. Pozatym ma świadomość, że za 30 minut trzeba wyjśćz domu i całą przyswojoną w nocy wiedzę efektywnie wykorzystać na zajęciach o 8 rano. Mały błąd -> niezaliczone ćwiczenia -> zaległości -> kolejna nieprzespana noc itd..
Tu nie można pozwolić sobie na pomyłki. Błędy karane są surowo.
Dlatego więc jestem jak najbardziej na "tak" dla środków pobudzających. Nie mówię tutaj o narkotykach, piciu litrami syropu na kaszel, ale 2 tabletki vigoru plus wieczorem i można spokojnie "przeuczyć noc". Podobnie działa plusz aktiv.
Innych nie polecam. Sesja ma zdecydowanie za małe dawki kofeiny, Po Zdrowicie z guaraną zasypiam, a kawa daje kopa na góra 30 minut... (swoją drogą nie pamiętam kiedy ostatni raz piłam ją dla przyjemności..)
Wiem, że to niedobre dla zdrowia. Po tygodniowym ciągu z vigorem w zbyt dużych dawkach, jaki miałam pod koniec listopada w weekend dosłownie rzuciłam się na karton mleka, a moje mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Dochodzi do tego poczucie niepokoju, lęku, problemy z ukł pokarmowym itd, ale pomimo wszystkich wad i tak nie zmienię zdania. Jak nie muszę - próbuję bez tabletek. JAk już mówiłam, dwie noce można przetrwać- z 3 są problemy.
Ktoś w debacie nawiązał do uczenia się na pamięć - fakt sporo rzeczypowinno się zapamiętywać na logikę, ale niektórych naprawdę się nie da. Przynajmniej nie na tych studiach. Dopływów żyły szyjnej po prostu trzeba się nauczyć. NA techniki zapamiętywania nie ma za bardzo czasu, więć zostaje "rycie na pamięć".
Teraz nie brałam tabletek od powrotu po przerwie świątecznej, ale wczoraj odwiedziłam aptekę. Vigoru nie mieli, ale kupiłam nieskuteczny jak się okazało Zdrowit. Dziś znów wyruszę..
Sesja to nie magiczne słowo, którego boją się wszyscy. NA mojej uczelni do sesji trzeba być dopuszczonym, a to już 95% sukcesu..
Tagi: nauka, studia, wspomagacze
skomentuj (7)
jeszcze 12 dni.
Ten tydzień zapowiada się paskudnie. Już jutro kupię vigor.. Pewnie będę bardzo mało spać, bardzo dużo dziobać i płakać rano, że muszę wstać..
Będę przekazywać informacje z frontu na bierząco.
Powstanie Styczniowe czas zacząć!
PS. W piątek dostałam 3 z robaków płaskich :D
PS2. Kocham Pana Panie Leniwy Miku ;) Pan już tam wie o co chodzi ;)
skomentuj (6)
Najważniejsza jest ta miłość, którą masz...
Mam, mamy nawet naszą Miłość.
I kwiat.
Ale ten to akurat tylko mój.
Od Ciebie, na mrozie, wśród śniegu z łopatą do odśnieżania w dłoniach.
Słowa, które wypowiedziałeś absolutnie mnie oszołomiły. Nie znałam Cię z tej strony.
Nie wiem czy taki byłeś, czy nie byłeś wcześniej. Może po prostu tak skutecznie ukrywałeś to oblicze, że nie byłam w stanie go dostrzec.
To oblicze jest takie piękne... Jak na obrazku w elementarzu. Uśmiech, szczęście, brak problemów. Tak jak chciałam :)
Potrzeba odwagi, by powiedzieć "Przepraszam". Później trzeba powiedzieć jeszcze za co się przeprasza, spojrzeć w oczy, obiecać poprawę, przytulić, żałować prawdziwie i wierzyć w to, że już się tego błędu nie popełni.
A Ty zrobiłeś więcej.
Ty sprawiłeś, że i ja uwierzyłam i wierzę. Wiem, że oboje już tego nie zrobimy, wiem, że obojgu nam będzie trudno, ale poradzimy sobie.
Ja też przepraszam. Za przekroczenie Twojej granicy.
I dziękuję.. Za Kwiat :)
I za wszystkie 10000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000 marzeń, które razem spełnimy:)
skomentuj (1)
Muszę się pochwalić ostatnimi sukcesami :)
Zaliczyłam III deklinację z łaciny i proteozoa z bioli medycznej. No i dzięki wstawiennictwie Pawła J - dostałam "plusa" z informatyki.
Jutro walczę z resztą parazytów.
Wczoraj prawie 40 minut odśnieżałam przed domem i.. znów pada śnieg. super, lubię śnieg, ale jutro znów będę musiała biegać z wielką łopatą i torować dojście do bramy. Hmm może przynajmniej spalę conieco i wyrobie sobie mięśnie.
:)
Dużo myślę o Miłości. Czym jest, czym nie jest, co daje, co nam odbiera..
Myślę, że Miłość jest Tobą. Jest w Twoich oczach. Nawet, gdy mnie zdenerwujesz, zawiedziesz, okłamiesz... Wiem i czuję, że mnie kochasz. Nie chcę tego zniszczyć, utracić... Każdego dnia wystawiasz mnie na próbę. Pewnie ja Ciebie też.
Myślę, że nie robimy tego specjalnie, to jakoś samo tak wychodzi, samo za nas decyduje.
Nie wiem jak będzie jutro, jak będzie za godzinę, "kocham Cię teraz i tu.."
skomentuj (2)
I mamy nowy rok.
I co się zmieniło w stosunku do poprzedniego?
Mam już 21 lat i wciąż mam Mika.
Spełniam marzenie życia, studiuję medycynę, jeszcze nie wywalili mnie z SUMu i nie wywalą, bo wywalić się nie dam.
Mam kochaną Przyjaciółkę, do której naprawdę mogę zadzwonić w środku nocy (i gdyby nie chwilowy brak odpowiedniej ilości środków na koncie zrobiłabym to również teraz) i powiedzieć, że znów mam atak nerwicy, że coś nie tak z moją głową, że czuję się niepewnie, że... ahh Ty wiesz najlepiej ile ja mam problemów w tym swoim urojonym życiu.
Może jestem niedojrzała, może zachowuje się czasem jak dziecko..
Napewno mam swoje wady, swoje słabe strony, ale Ty też je masz.
Każde z nas ma jeden wielki grzech na swoim sumieniu.
W tym roku i w każdym kolejnym powinny już nie istnieć. Ja się staram, buduję most, malutnie, cienkie niteczki zaufania wychodzą z pod moich palców. Naprawdę chcę, naprawdę...
I nie pozwolę sobie tej nici wyrwać z ręki.
Wątpliwości? Zawsze są, czasem na długo uśpione, ale czają się ukryte gdzieś pod kołdrą i tylko czekają, by zaatakować. Duszę je poduszką. Odcinam dopływ tlenu, umierają... a ja nie czuję się zobligowana, by robić im RKO.
A Ty?
Gdzie są Twoje? Czasem obawiam się, że wyciągają swoje zwodnicze łapska, by pogłaskać Cię po policzku i uwieść...
Czasem myślę, że są tak bardzo podstępne, że przybierają kształt tak kochanych Ci postaci.
Podejrzewałam, że coś jest nie tak.
Ahh ja to jednak mam nosa. Nieźle jak na Dziobaka.
Czuję kryzys. Kryzys nas. Myślę, że on już trwa. Trzymamy się dzielnie
Może jednak zdziałamy coś razem. Może nie naprawimy świata, ale naprawimy coś w nas. Choć coś malutkiego.
Teraz jest mi smutno.
PS. Dlaczego statystycznie we wtorek wydarza się zawsze wszystko to, co najgorsze w moim zyciu? Zawsze we wtorek mam problem i chmure smutnych myśli.
Wtorek jest zdecydowanie złym dniem.
A jutro środa.
I robale do zaliczenia na biologii...
Kocham Cie Panie M.
Dziękuję za czekoladę.
I dziękuję, że jesteś:*
Tagi: miłość, rodzice, podsumowanie, wątpliwości
skomentuj (4)
Postanowiłam z okazji Świąt przedstawić moim czytelnikom moje prawdziwe oblicze :))
Madzia wydanie zimowe, poprawione :)
WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI!!
skomentuj (1)
Pan i Pani M są razem już 35 miesięcy :*
Kocham Pana, Panie M :*
skomentuj (3)
Ahh wzieło mnie na poważne rozmowy o życiu i związku.
"może to ten deszcz, może przez tę mgłę, może to mój nastrój, ale w każdej twarzy ciągle widzę Cie.."
a ja w każdej Twojej archiwalnej notce widzę jej ślad.
Wolałabym widzieć swój, tylko swój.
Tak jak ona móc przeczytać życzenia urodzinowe tylko dla siebie, relację z czasu spędzonego tylko ze mną, zachwyt tylko (aż) mną.
To egocentryczne? Może. Ale mam dość życia na peryferiach Twojego życia.
Chcę być w centrum.
Chcę zostać pępkiem Twojego świata!
skomentuj (1)
Pokochaj wszystkie moje kompleksy.
Zrozum, że przy niej czuję się gorsza.
Pamiętaj czasem, że jest 22, wykarz inicjatywę, zrób mi choćby kawę rano. Kwiatka nie wymagam, bo nie dostane i tak.
Miej honor i ambicję.
Pokazuj mi, że to JA właśnie JA, nikt inny, jestem najważniejsza.
Poświęć czasem coś dla mojego dobra.
Bądz Mężczyzną, którego pokochałam.
Czy tak dużo wymagam?
skomentuj (3)
Jestem kobietą egoistyczną.
Nie lubie, gdy ktoś obcy wkracza na moje terytorium, odbiera mi Kogoś dla mnie najważniejszego w czasie, gdy najbardziej Go potrzebuje.
Nie lubie kupować czegoś, gdy nie jestem przekonana
Nie lubie dostawać nie to, czego chciałam
Nie lubie nieplanowanych zakupów
Nie lubię być kobietą
nie lubię hormonów
nie lubię jej
nie lubię, gdy boi mnie głowa, mam nudności i słabo się czuję
nie lubie, gdy autobus 15 mint stoi w korku
nie lubię sie rozstawać
nie lubię nie mieć bioder
nie lubię komplikacji
Jest bezadziejnie. Czy apatia i załamanie nerwowe trwaące tydzień to już depresja?
Dlaczego sie nie cieszę...?
Dziś noc spędzę w domu...
skomentuj (3)
Jest strasznie.
Jestetm sama zupełnie w starym domu, boję się skrzypiących schodów i trzaskających drzwi.
Nie ma nikogo, kto by mnie przytulił, nastawił budzik, zrobił rano herbatę, gdy jestem zbyt nieprzytomna, by otworzyć oczy.
Jutro będę musiała całkiem sama zjeść obiad, spędzić dzień i zasnąć. Jak się obudzę Ciebie nie będzie w pobliżu. Nie podasz mi kluczy, gdy będę wychodzić, nie dasz buziaka.
A pozatym spadł śnieg. JEst biało, wkrótce Święta. OKres przedświąteczny to najpiękniejszy czas w ciągu całego roku. Przygotowania, zakupy, porządki, roraty, dekorowanie mieszkania - wszystko to, co sprawiało, że czułam, że Święta już wkrótce. A teraz?
A teraz, gdy przyjadę, pierogi będą już gotowe, nie będę miała czasu, by pomóc w porządkach, zakupy już dawno zadomowią się w kuchni, nie wybiorę nowych bombek, tylko choinka na mnie poczeka...
Tak złego nastroju jak teraz nie miałam tu jeszcze nigdy.
Wszystko widzę w czarnych kolorach, bo tylko takie są.
I mam zaburzenia emocjonalne... nie wiem, czy chce wrócić do domu, więdząc, że będę widziała Cię rzadziej, czy być tutaj z Tobą.
Szkoda, że nie da się tego wszystkiego pogodzić.
Chciałabym by było tak jak kiedyś, w zeszłym roku. Miałam czas na Święta, na życie, na Ciebie. Byłam w domu, z Rodziną, której wartość teraz doceniam jeszcze bardziej.
Chciałam dorosnąć, chciałam być samodzielna to mam.
Czasami niektóre życzenia nie powionny się spełniać dla naszego dobra.
Nie chcę być dorosła, nie chcę by czas biegł. Chcę być znów małą dziewczynką, która piecze z ukochaną Babcią świąteczne ciastka, chcę wierzyć w Mikołaja, dostać pod choinkę pluszowego słonia, który chodzi i podnosi trąbę. I chcę się cieszyć ze wszystkiego.
Muszę się pozbierać. Stos chusteczek przy mnie musi przestać się powiększać.
Boli mnie głowa i oczy.
Pomocy.
Tagi: dom, rodzina, święta, studia, dzieciństwo
skomentuj (4)
Tak moi Państwo.
Szufladkowiec genetyke oblał. Bolało...
Ale za to zaliczyłam pierwsze na tej wspaniałej uczelnii szpilki:)
Jutro test, o którego zaliczenie będę walczyć z całych sił i jeszcze bardziej.
A później przyjedzie najfajniejsza Wiewióra na świecie :)
Pójdziemy do kina, pośmiejemy się przy "Mikołajku", zjemy popcorn i kupimy prezenty na Święta.
Jak ja się cieszę, że przyjeżdża...
Przepraszam za wszystkie chwile, w których na Nią narzekałam :)
A tymczasem...
wracam do wszystkich moich brzuchatych krawców z dużym bicepsem przygniecionych przez zgięte kolano ;P Ahh taki mięśniowy żarcik ;)
Miejcie lepsze humory niż ja teraz :)
Pozdrawiam:)
skomentuj (1)